poniedziałek, 1 lipca 2013

1.Historia pewnego egzaminu

  30.06.2012
Po dłuższej przerwie wracam do układania mozaiki ze słów, mam już wakacje i więcej czasu, by pisać  ot tak po prostu. Za oknem powoli zapada zmrok, a ja czuję wręcz metafizyczny spokój. Zamykam oczy, moje myśli wirują mi w głowie, tworząc przy tym niezliczoną ilość kolorowych
wspomnień po raz nie wiem już który zanurzam się w nich bez reszty. Widzę szeroki jasny korytarz i  grupkę ludzi. Na mój widok wszyscy się ożywiają podają rękę, odkładają zeszyty z notatkami. Mimo, że jestem zdenerwowana uśmiecham się szeroko, wśród tych ludzi, czuję się taka zwyczajna, a zarazem wyjątkowa. Ktoś delikatnie ujmuje moją sztywną rękę, gładzi ją pieszczotliwie. Niby zwykły, niepozorny dotyk, a ja mam wrażenie, że ręka mojej przyjaciółki dotyka każdego mięśnia i każdej kostki z osobna, rozluźniając moją lewą dłoń.
 - Spokojnie Myszko, zaraz będzie po wszystkim, a potem cię odprowadzę, chcesz?
- Tak, o ile zdam.
- Nic innego nie wchodzi w rachubę, wiesz o tym?
- Nie
Dziewczyna patrzy mi w oczy, gwałtownie wyrywa rękę z mojego uścisku. Po krótkiej chwili dociera do mnie dlaczego.
- Ja już zdałam, kto teraz?
- Zawsze możemy rzucić monetą, mówi moja towarzyszka
- My wchodzimy.
- Masz rację babo, więc nie trzeba rzucać niczym.
*
Siedzimy w małej sali, a wykładowca zadaje nam pytania, niektóre z nich są dla mnie niezrozumiałe, mimo wszystko próbuję sklecić jakąś logiczną wypowiedź, równocześnie czuję, że moje ciało zaczyna żyć własnym, nieprzewidywalnym życiem.
- Nie denerwuj się, wszystko jest dobrze Myszko, jesteś bardzo dzielna.
- Chyba ktoś tu jest przewrażliwiony,- śmieję się, próbując obrócić w żart całą sytuację, choć w głębi duszy jestem zła, że dzieje się to akurat teraz...
*
- Ale fajnie zdałam.
Jasne, że tak zdolniacha z ciebie!
Dzięki.
- To gdzie teraz idziemy?

2 komentarze:

  1. Witam, widzę, że i Ty zmieniłaś adres, jak wielu blogowych znajomych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ELU BARDZO ŁADNA NOTKA

    OdpowiedzUsuń