wtorek, 13 sierpnia 2013

5.Bo czasem trudno powiedzieć coś głośno

12.08.2013
Był upalny lipcowy wieczór, pozornie zwyczajny, taki, jakich wiele. Człowiek siedzący naprzeciwko mnie niewiele się zmienia. To samo zamyślone spojrzenie, analityczne spojrzenie na bliźniego, nie tylko kapłana, ale i człowieka.. .Wspaniałego człowieka…
Z każdym jego słowem uświadamiałam sobie, jak wiele mu zawdzięczam, jak wiele z jego zachowań przeniknęło do mojego życia, stając się jego częścią.
 Z ulgą przyjęłam wspominany wcześniej brak zmian. Odkąd pamiętam był dla mnie oazą spokoju i
cierpliwości. Potrzebowałam pewności, że nic się nie zmieniło. Dostałam dokładnie to, czego chciałam, a nawet więcej…
Dziękuję za zaufanie
Za czuwanie w nocy. Przecież nigdy nie wiedziałeś, co się stanie…
Za cierpliwość do mnie wtedy, gdy sama nie miałam jej do siebie…
Za lata walki, o każde moje słowo…
Dziękuję…

1 komentarz: