sobota, 17 sierpnia 2013

6.Się kręci

Kilka dni temu byłam w sklepie z ubraniami, w którym pracuje moja przyjaciółka. Tak wiem to nie jest najlepsze miejsce do zwierzania się z czegokolwiek, do zdejmowania z twarzy wszelkiego rodzaju masek tym bardziej, ale dłużej nie mogłam powstrzymywać pragnienia wyrażenia uczuć nagromadzonych w sercu. Nie mogłam…

Gdyby okazywanie słabości przychodziło mi z łatwością, płakałabym, ale ja nie umiałam. Tylko
szeptane z przerażeniem słowa…

Coś się dzieję z moim ciałem…

W sumie nie powinnam być zdziwiona. Jest grupa ludzi, która od dawna twierdziła, że COŚ mi jest i, że to COŚ, co nie zostało nawet wtedy nazwane, może być dla mnie przekleństwem. Tak właśnie jest..

*

Wczoraj była u mnie M. Czułam, że mogę całować słońce ze szczęścia… Jej spokój pomaga walczyć o oddech..

I tak się kręci…

1 komentarz: