niedziela, 1 września 2013

7.Z cyklu listy niewysłane

Mój kochany.
Długo uczyłam się mówić o tym, co faktycznie stało się na tamtych betonowych schodów. Dobrze, że przynajmniej Ciebie nie muszę przekonywać o prawdziwości tego, co przeżyłam. Byłam na ciebie wściekła, bo nie pozwoliłeś mi odejść. Nie pozwoliłeś wymknąć się z chorego ciała…
W zamian za to zostawiłeś mi to COŚ.
Wciąż ta sama fotograficzna pamięć tamtego dnia, jak gdybym oglądała dobrze znany sobie film, którego jestem bohaterką. Do pewnego momentu śledzę go spokojnie, ale potem jest coraz trudniej, coraz bardziej ciemno i nie przewidywalmie  … Dziewięć lat temu, naprawdę nie umiałam wypowiedzieć głośno tego, czym był ten „wypadek”.
Dziś dziękuję Ci za życie i za ludzi, którzy wierzą w tę historię…
Twoja Dziewczynka.
Napisane kiedyś
Huśtawka…
Byliście kiedyś na huśtawce? Wyobraźcie sobie, że właśnie na niej siedzicie. jest wielka i kolorowa. Z początku sprawia wam ona frajdę sami decydujecie, jak szybko i wysoko chcecie się huśtać. Możecie w każdej chwili przyśpieszyć, zwolnić, lub po prostu zatrzymać ten prosty mechanizm
. Jednak nagle ktoś zupełnie nieoczekiwanie i co ważniejsze bez waszej zgody podchodzi do was, mocno rozpędza waszą huśtawkę. Z początku próbujecie przeczekać ten najbardziej kryzysowy moment, ale nic z tego, bo zamiast się zatrzymywać nabiera niewiarygodnej wręcz prędkości. Zaczynacie się bać… Co raz trudniej jest wam utrzymać równowagę, ręce też odmawiają
posłuszeństwa zmęczone ciągłym zaciskaniem na metalowych łańcuchach. Z minuty na minutę wasz strach przekształca się stopniowo w panikę, która włazi niczym jadowity wąż już nie tylko w wasze serca, ale i w każdy nawet najmniejszy fragment waszego wycieńczonego tym stanem ciała. Wszystko nabiera zupełnie innego znaczenia. Macie wrażenie, że słyszycie, widzicie i czujecie znacznie więcej, niż pozostali, wcale wam to nie pomaga.  Tym sposobem do strachu dołącza jeszcze poczucie winy…. Tego już za wiele…. Rozpaczliwy skok w dół…

4 komentarze:

  1. Panno nikt, ładnie piszesz, choć tyle smutku w tym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie snutek, lecz chęć nazwania swoich uczuć, myśli i stanów po imieniu... Ludzie nie są do tego przyzwyczajeni, niestety...

      Usuń
  2. Wzmagając się, poczucie winy, przemienia się, w wewnętrzne odczucie kary.Ale to co w środku, zawsze zależne jest od bodźców zewnętrznych,stąd jadowity wąż, ale i jego można dotknąć, pod warunkiem, że zrzucisz łańcuchy, dając mu szansę się oswoić.To są możliwości, tak jak kwiaty, otwierające kielichy życia...one też potrafią myśleć, chociaż są tak często zrywane.Huśtawka, nawet czarno-biała, jest warta istnienia, o ile wiemy, kiedy, dlaczego, i po co, warto na nią siadać.

    pozdrawiam Sebastian.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak się Ciebie czyta, to ma się wrażenie, że wszystko inne nie istnieje...
    Wspaniale potrafisz opisywać to, co czujesz a jednocześnie dajesz czytającym możliwość interpretacji tego na ich własny sposób - bo jeden odbierze to tak, a drugi inaczej....

    I dla mnie będziesz Panną Ktoś a nie Panną nikt:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń