piątek, 20 września 2013

8.Kim jeat dla Ciebie Jezus?

18.08.2013
Mój kochany
Dawno mnie tu nie było, a nawet bardzo dawno Moje życie nabrało nieoczekiwanego rozpędu, a potem raptownie zahamowało, burząc przy tym całą misternie budowaną bazę. Rozpadła się w ciągu zaledwie trzech miesięcy oparta na zbyt słabych fundamentach.
Nie było potoku łez, ani poczucia winy za wszystkie grzechy świata, które zwykle w takich sytuacjach brałam na siebie…
Był tylko silny żal przeszywający serce do tego stopnia, że niemal czułam fizyczny ból, nieme wołanie i modlitwy, by stało się według Twojej woli przyjacielu…
Dziękuję Ci za niezwykłą relację z drugim człowiekiem, za modlącą się przy mnie dziewczynę. Jej modlitwa tak ciepła i spontaniczna, że aż piękna w swej prostocie. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie spawy, dlaczego to, co mówi moja przyjaciółka jest brzmi dla mnie dziwnie znajomo i swojsko, a miejsce niepokoju i strachu o to, co jeszcze wydarzy się w moim życiu, magle zajął dziwny spokój,
wyjaśnienie było proste…
Zanim zaczęłam jeździć na katolickie rekolekcje, a co za tym idzie poznawać wyznanie, w którym zostałam ochrzczona szukałam pocieszenia w książkach pewnej niepełnosprawnej protestantki, a przecież wyznanie mojej bratniej duszy należy właśnie do tej grupy religii…
Przyznam się Tobie do czegoś kochany. Pokochałam nie tylko książki Jomi, ale również jej spojrzenie na Ciebie…
Twoja dziewczynka
PS. Na razie żadnych gwałtownych kroków...
Dopisano dwa dni później.
A kim dla Ciebie jest Jezus przyjacielem, sędzią, kuratorem, a może tylko postacią historyczną?

2 komentarze:

  1. to nie miejsce na takie pytania

    OdpowiedzUsuń
  2. To najlepsze miejsce na takie pytania, najważniejsze pytania!
    Brawo :) i dziękuje za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń