sobota, 19 października 2013

11.O przemijaniu i czymś jeszcze

18.10.2013
Mój jedyny
Wczorajszy poranek
Siedziałam przed komputerem próbując naprowadzić Poetę, tak nazywajmy go na blogu na problem, z którym będziemy musieli się zmierzyć, chcąc uczciwie budować naszą relację. Delikatnie i uważnie dobierałam słowa, starając się nie wywołać u swojego rozmówcy, nawet odrobiny lęku, czy strachu. Zupełnie przecież zbędnego. A jednak...
 Ze słowa na słowo, z oddechu na oddech czułam, jak moje oczy zachodzą mgłą. Wydawało mi się, że jestem przyzwyczajona do przeprowadzania tego typu rozmów, ale tak naprawdę każda z nich
wygląda inaczej. Stawia przede mamą nowe pytania, otwiera nowe, ale i zardzewiałe pod wpływem czasu furtki mojej świadomości…
A jak było z M, której od dziś na potrzeby tego dziennika, nadaje pseudonim Wojowniczka?
Czy ona dowiadując się, jaka jest moja faktyczna sytuacja automatycznie zaczęła szukać wyjaśnienia mojego położenia?
Wydaje mi się, że ta potrzeba pojawiła się w niej w miarę rosnącego przywiązania do mnie. Na początku wiedziała jedno „chcę Ci pomagać”. To jest przecież najważniejsze, prawda?

Kiedy spotykam się z ludźmi nie mówię wszystkiego, nie epatuję cierpieniem, nie obnoszę się z nim. Dziękuję Ci Panie, że dajesz mi siłę, bym mogła żyć tak, jak chcę.
- Mały książę-

2 komentarze: