niedziela, 27 października 2013

12.Niby zwykły dzień

23.10.2013
 Dzisiejszy dzień na długo zapadnie w mej pamięci, jako ten, których zwykle ma się dość już po kilku godzinach. Zapytacie pewnie, z czego to wynika?
Przez większość swojego życia czułam się niedostosowana społecznie, próbowałam dostosować się do ram narzuconych mi przez społeczeństwo. Myślałam, że dziewięć lat to wystarczająco dużo czasu, by oswoić pewne wydarzenia, myśli i fizyczny ból, jaki pamiętam z tego okresu W najbardziej znanym polskim filmie o niepełnosprawności ruchowej w ostatnim czasie jest scena, która dla mnie osobiście stała się pewnego rodzaju aktem desperacji, czymś w rodzaju rozgraniczenia dzieciństwa od dorosłości.  Ciekawa jestem, na jakiej historii wzorował się reżyser.

Pamiętam, że gdy pierwszy raz zobaczyłam zwiastun filmu z niekłamanym przerażeniem wpatrywałam się w telewizor, próbując opanować rozbiegane myśli. Kiedy przeżywałam tamten dramat wydawało mi się, że stanowię wyjątek na tle innych osób niepełnosprawnych.  Jednak tak nie jest, takie historie jak moja zdarzają się w wielu rodzinach. Przeraża mnie fakt, iż tak mało się o tym mówi. Tego rodzaju przejścia zostawiają w ludzkich sercach nieodwracalne ślady, ślady w postaci wspomnień, z którymi musimy walczyć latami, nieraz pozostawieni sami sobie…
Dopisano dwa dni później.
Panie, dziękuję za Poetę, jest wielki



4 komentarze:

  1. Droga Elu,
    Jestem , jaki jestem
    Raduje się me serce ,
    gdy komuś mogę pomóc
    moim słowem , czy gestem

    Serdeczności Twój wierny i oddany Poeta

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz Przeraża mnie fakt, iż tak mało się o tym mówi, ale przyznam, że nie bardzo wiem dlaczego? Czy sądzisz, że sama byłabyś bardziej przygotowana na to, co Cię spotkało?
    Obawiam się, że nie - to tak, jak każdy wie, że może zginąć w wypadku komunikacyjnym, ale ta teoretyczna wiedza w najmniejszym stopniu nie zmienia naszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. po pierwsze Leszku bardzo Cię proszę, nie porównuj tego piekła przez które przeszłam do złamania nogi, bo to niedorzeczne... Mało trafne... Gdybym miała wsparcie było by mi łatwiej....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ja nawet nie wiem, że porównałem do złamania nogi! Wszystko, co napisałem, napisałem jedynie i wyłącznie w oparciu o to, co sama napisałaś (nawet nie wiem, co to za film, bo jego tytułu nie wymieniłaś). Jeśli więc w tym filmie było właśnie o złamaniu nogi, to naprawdę o tym nie wiedziałem i zupełnie się do tego nie odnosiłem. Sam pisałem o utracie życia (każdy wie, że może zginąć w wypadku komunikacyjnym), a więc o czymś o wiele poważniejszym nawet, niż jakiekolwiek kalectwo... Każdy ma świadomość, że to się może zdarzyć, ale ta świadomość w najmniejszym nawet stopniu nie modyfikuje jego zachowania. Człowiek posiada doskonałą zdolność wypierania z siebie tego, co stanowi dla niego zagrożenie (o ile tylko to zagrożenie nie urealnia się akurat w tym momencie w jakimś konkrecie). Choćbyś nawet kilka razy dziennie oglądała przypadki dokładnie takie same, jak ten, który później Ty przeżyłaś, to w momencie Twojego wypadku, zachowałabyś się dokładnie tak samo, jak to było w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń