poniedziałek, 20 stycznia 2014

22. O potokach bezradności




Mój najcudowniejszy.
Dziś napisanie do Ciebie, będzie chyba wyjątkowo trudne, a może nawet okaże się zadaniem nie do wykonania. Mam jednak poczucie, że muszę spróbować, choćby dla zdefiniowania tego wszystkiego, co mną targa. Jak już uda mi się poskromić rozszalałe emocje, które niczym dzikie zwierzęta, chcą wydostać się na wolność. Cały dzień nie pozwalałam im na zaznanie swobody. Dopiero teraz, gdy piszę ten tekst słone kropelki bezradności powolutku i niepewnie spływają po moich policzkach, stopniowo przekształcą się w trudny do opanowania potok.

Ciemność, to ona w paradoksalny sposób stała się zarazem czasem bardzo niepewnym, fizycznie bolesnym i czasem metafizycznego spokoju. Domyślam się, że ten spokój pochodzi od Ciebie. Pojawia się zwykle w czasie nocnej modlitwy, ale teraz nie będę się na ten temat rozpisywać, bo to nie pora ku temu
Tylko, nie krzycz, proszę…
- Mały książę –

4 komentarze:

  1. nikt tego nawet nie czyta

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo głęboka treść i przesłani cudowne

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, wtedy, gdy ciemno, łatwiej nam uwolnić swoje emocje. Ale to szalenie ważne komu je powierzamy - bo to tylko od tego zależy, czy to uwolnienie emocji przyniesie nam pokój, czy go nie przyniesie. Ty wiesz, Komu je powierzyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie i emocjonalnie, jak zwykle u Ciebie, cieszę się że znów jesteś... pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń