wtorek, 11 lutego 2014

24. O misjach specjalnych


6.02.2014
Kochany!
          Nie od dziś wiem, że życie składa się z różnych trudnych elementów. Często w żaden sposób nie mogę ich do siebie dopasować tak, aby tworzyły jedną spójną całość …
     Za każdym razem, kiedy dotykam problemu odchodzenia, tylko pozornie wygląda to tak samo. Kiedy byłam dzieckiem nie zdawałam sobie sprawy z bólu, jakie niesie ze sobą odejście bliskiej osoby.
     Do dziś pamiętam dzień, w którym teoretycznie obca kobieta otworzyła zardzewiałą kłódkę mojego serca. Nikt wcześniej nie próbował tam się dostać. Pamiętam jak bardzo zaskoczyło ją to, do czego dotarła.
          Gdybyś nie Ty „Mamo”, byłabym dziś zupełnie inną osobą, a może nawet w ogóle by mnie nie było. –Mało kto spośród czytelników bloga wie, że zanim w mojej głowie zaczęły powstawiać „listy do Boga”, to pisałam listy do Ciebie „Mamo” - Pisząc te listy miałam nadzieję, iż z czasem je zobaczysz, a może nawet z czasem na nie odpowiesz.

          Dziś dokładnie znam mechanizm ich powstawania. Z jednej strony docierało do mnie, że wraz z Twoją chorobą coś się zmieni, coś przekształci, coś przestanie być jaskrawo kolorowe. Wtedy wydawało mi się, że jestem gotowa na wszystko, nie byłam. Wewnętrznie licytowałam się z Bogiem, by mi Ciebie nie zabierał. W tamtym momencie zaczęłam traktować relację z nim, jak jedno wielkie targowisko, albo sklep, w którym można kupić tylko to, co nam w danej chwili odpowiada...
          Pamiętam tamten lipcowy dzień, kiedy stojąc przed obrazem świętej Faustyny mówiłam do Ciebie Panie „Chcę żyć tak, jak ona”. Tylko, a może aż tyle?
A w oczach pojawiają się łzy, gdy słyszę od swojego spowiednika „Jesteś narzędziem w ręku Boga, wyznaczył cię do specjalnej roli”.
Co ja takiego robię Boże?
-Mały Książę  –

3 komentarze:

  1. Dobrze mieć taką osobę, nawet jeżeli wiąże się z tym ból...Pomyśl, wiele osób nie miało takiego przewodnika. Nawet nigdy go nie szukali, bo dorośli są nudni, co oni mogą o mnie wiedzieć i tak dalej....Ja nawet kiedyś myślałam że chcę być jak moja mama, że jest dla mnie najważniejsza. Potem zaczęłam widzieć jej błędy i zrozumiałam że nie pasuje mi jej styl życia, chce mieć własny. Dobrze że cię nie dopadło takie zwątpienie... jak w książkach fantasy- dobrze mieć jakiegoś przewodnika, mądrzejszego od ciebie, który poprowadzi cię przez obcy świat.

    OdpowiedzUsuń