niedziela, 6 lipca 2014

33. Dziękczynienie



3.07.2014
Najmilszy!
          Oddycham, żyję, jestem…
          Stojąc w tym pozornie obcym kościele uświadomiłam sobie, jak bardzo dziękuję Ci za dar życia, o który przecież nie prosiłam, a jednak dostałam. Istnienie nabiera nieznanego mi dotąd wymiaru. Odkrywam, że kruchość i nieprzewidywalność mojego życia, otwierają dla mnie pewne bramy, furtki, zakamarki, a nawet drogi, których nie poznałabym, będąc sprawną. Często stawiasz mnie w bardzo trudnych emocjonalnie sytuacjach, ale to właśnie one sprawiają, iż czuję się przez Ciebie wyróżniona…

          Ciemnowłosa dziewczyna, którą na potrzeby naszego dziennika nazwę „Promyczkiem ”,pogrążona w smutku płacze wtulona w moje kolana, a ja nie znajdując innego sposobu na wytworzenie między nami fizycznej bliskości, tak przecież potrzebnej każdemu w trudnej chwili, zanurzam twarz w jej włosach i delikatnie całuję…
          Pewnie zabrzmi to cokolwiek śmiesznie, ale pragnę z całego serca podziękować Tobie mój jedyny, za każde takie doświadczenie. Tak to boli. Czasem, mimo zewnętrznego spokoju łzy cisną mi się do oczu, innym razem na usta ciśnie się krzyk bezradności wobec własnej słabości, nie twojej woli. Nie chcę wspominać czasu, gdy się z nią licytowałam… Tak jest lepiej… Dużo lepiej..
Kiedyś zatrzasnę za sobą drzwi…
Odejdę…
-Mały Książę –

11 komentarzy:

  1. Proszę - nie trzaskać drzwiami:) proszę nie odchodzić:) jeszcze przed Tobą wiele pięknych i ciekawych chwil, dla których warto żyć. pozdrawiam Basia
    P.S. mojego bloga już nie ma wykasowałam;

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje wpisy powaliły mnie na kolana. Wzruszyłam się. Podziwiam Cię za Twoją wiarę i wewnętrzną siłę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, ja też mam porażenie mózgowe, ale na to, jak Tobie pewnie wiadomo się nie umiera. Trzeba mnieć bonus...
    Czy możesz dodać mnie do linków u siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka osób z tą chorobą i są to wspaniali ludzie, wiesz? Pozytywna energia, jaka z nich promieniuje, pozwala dostrzec duszę, nie chorobę ciała. Z moim wujem jest niestety dużo gorzej, bo tutaj też siadło na psychice, ale to bardzo długa historia - może kiedyś Wam opowiem.
      Z przyjemnością Kochana :) :*

      Usuń
    2. chyba wiem, co masz na myśli...

      Usuń
    3. Trudno to opisać w kilku słowach. Po prostu rozrabia. Od zawsze rozrabiał, ale ostatnio po prostu przechodzi sam siebie. Czasem strach zostawić go samego. I szczerze wątpię, czy to wina samego porażenia :( A lekarze, psychiatrzy wpieprzają tylko kolejne leki.

      Usuń
    4. Ani to, ani to ;) Ale jeśli chcesz, to możemy popisać mailowo - joannask90@gmail.com :) Z tym, że ja chyba nieprędko odpiszę, bo cały przyszły tydzień nie będę miała dostępu do internetu ;)
      Trzymaj się :)

      Usuń
  4. Tak jak właśnie pisałaś- wszystko może być darem. Nawet nieraz cierpienie. Wszystko, jeśli zawiera się po prostu w ludzkim życiu, może być piękne.
    Wchodząc tu, przeczytałem zresztą większość wpisów...i chociaż wierzę w innych bogów, tak jak Asia- podziwiam wiarę. I ten ogrom miłości, który wyziera z ekranu niczym ocean.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi, że wierzysz w co innego. Masz do tego pełne prawo. Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem ...
      Jeśli możesz dodaj mnie do linków...

      Usuń
    2. Um, cóż, dziękuję, ale nie wnioskowałbym tak pochopnie:)

      Usuń