środa, 20 sierpnia 2014

35. O bajkach i nie tylko...



Uwielbiony!
          Nie wiem, ile razy pisałam ten tekst. Ale za każdym razem, gdy przychodził moment publikacji, dochodziłam do wniosku, że jest zbyt ogólny i mało emocjonalny. Wiesz przecież, Kochany, że nie mogę zdradzić wszystkiego, co mi teraz towarzyszy. Wszystkich myśli, które zalewają moją świadomość niczym nieopanowany wodospad, a przecież przyroda jest żywiołem, nad którym człowiek nie ma władzy, choć niejednokrotnie chciałby ją mieć. Postaram się wybrać najważniejsze rzeczy z tego
wszystkiego, czego byłam świadkiem, uczestnikiem albo milczącym obserwatorem. Takim, który musiał stwarzać pozory, że to, co widzi, dzieje się obok niego i wcale go nie dotyczy. W ostatnim czasie jestem bardzo blisko Ciebie, choć ludziom może się wydawać, iż jest odwrotnie. Prowadzenie tego dziennika stało się trudniejsze. Trudniej mi posegregować myśli i znaleźć odpowiednie słowa, by je wyrazić. Ludzie mówią mi, że to normalne, ale ja, mój Panie, wiem, że dopóki będę potrafiła nazwać uczucia po imieniu, nic mi nie grozi. Ale sam wiesz, jak jest…
          Wiesz, że w ostatnim czasie żyłam trochę w rozdarciu pomiędzy tym, co wolno, a czego nie wolno. Pomiędzy tym, co dozwolone, a tym, co zabronione. Pomiędzy tajemnicą a tym, co widać na pierwszy rzut oka.
          Tajemnica…
          Dochowałam jej, chociaż nie było to proste, bo czasem łzy cisnęły się do oczu. Czasem milczenie zwyciężało nad słowem. Myślę sobie, mój Kochany, że każda relacja z drugim człowiekiem wymaga od nas pewnego poświęcenia i gotowości, by służyć drugiemu człowiekowi. Nie ma relacji prostych, chyba, że mamy na myśli stosunki pomiędzy dziećmi. One są takie lekkie i zwiewne jak motyle. Jednego dnia rozkwitają, drugiego dnia więdną. W świecie dorosłych nie ma tej lekkości. Nie udało jej się nam zachować. Ludzie mówili mi, że zazdroszczą mi pewnej relacji, ale tak naprawdę została ona okupiona cierpieniem i pewnego rodzaju poświęceniem, o którym ludzie zazwyczaj nie mieli pojęcia. Pamiętam bajki, które opowiadał mi parę lat temu w małym, przytulnym pokoju. Leżałam na polówce, wsłuchana w jego spokojne słowa. Bajki o motylach, kwiatach, królewnach. Dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Przedstawiały świat dokładnie takim, jakim chciałam go widzieć. Nie bałam się tamtego świata, bo był przewidywalny. Tego mi wtedy brakowało i brakuje do tej pory, ale już się nie boję. Człowiek, o którym piszę, dał mi swego rodzaju broń przed strachem, lękiem, bezradnością. Tą bronią jesteś Ty, Panie. Dopóki będę wierzyć w to, że to Ty kierujesz moim życiem i masz nad nim nieograniczoną władzę, dopóty wszystko będzie na swoim miejscu. Narodziny, śmierć, cierpienie, radość, choroba. Bo przecież wszystko w życiu ma swój czas. Na wszystko musimy wyrazić zgodę, chcąc żyć według Twojej woli. Zatem, mój Kochany, ja i tamten człowiek chcemy Ci dziś powiedzieć jedno: zgadzamy się na wszystko, co uczynisz z naszym życiem. Nie mamy prawa się Tobie sprzeciwiać. Czy to pożegnanie?

                                                                                                                -Mały Książę –

6 komentarzy:

  1. Wiesz u mnie w życiu jest podobnie.... Teraz jak wróciłam z Wczasorekolekcji nie którzy się ze mnie nabijają bo zaczęłam chodzić do Kościoła... Przestałam kląć tp...

    Pamiętaj... Pan Bóg ma dla Ciebie plan on wie którą drogą poprowadzić Cię ma... Bądź cierpliwa i zaufaj mu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym nie podjęła w życiu decyzji, że oddaj swoje życie Jezusowi już by mnie nie było... Już dawno zabrakłoby czasu... Oddechu.. Chodzenie do kościoła hm... to nie budynek jest ważny... Przychodzisz do Jezusa i Maryi To oni są ważni, nie budynek, a przeklinanie, to początek Myszko...
    Dopiero początek...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez względu na to, jak jest źle czasami, trzeba wierzyć, że to wszystko ma sens...

    OdpowiedzUsuń
  4. ...w ostatnim czasie żyłam trochę w rozdarciu pomiędzy tym, co wolno, a czego nie wolno... - tak naprawdę nie ma tego, czego nie wolno; jest tylko to, co nam i innym szkodzi. My przypisujemy temu owe nie wolno, bo to szybciej, dobitniej - bo brakuje nam czasu, by dogłębnie to opisać. Ale On dał nam wolną wolę - zawsze to my wybieramy (choć nie zawsze mądrze).

    OdpowiedzUsuń
  5. PIĘKNE TO
    MASZ WIELKI DAR TO CUD ŻE MOGŁAM CIĘ POZNAĆ

    OdpowiedzUsuń