sobota, 13 września 2014

39. Zwycięstwo miłości...



Jedyny!
          Równo tydzień temu uczestniczyłam w bardzo niezwykłej uroczystości. Niezwykłej, ponieważ ślubowało Tobie dwoje niepełnosprawnych, bliskich mi kiedyś, a może i teraz, ludzi. Gdy dowiedziałam się, że to ma się wydarzyć, byłam zaskoczona, że ta młodzieńcza miłość przekształciła się w coś aż tak trwałego. Ale czy oni dadzą sobie radę? Czy będą w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za siebie nawzajem? Bo w przypadku dwojga chorych ludzi jest to bardzo trudne. I może się tak stać tylko dzięki Twojej obecności. Bez Ciebie- nie. Podczas ceremonii zastanawiałam się, czy cały ten związek nie wypali się pod wpływem trudu i poświęcenia, jakie będą musieli wnieść, aby utrzymać ten związek w ryzach. Tak jak zapisuje się niezapisany papier, który czeka, aż ktoś go wypełni swoimi notatkami, szkicami, a może aż spadnie na niego skryta łza. Kiedy podchodziłam do ludzi, których widzicie na zdjęciu, z moich ust padło
tylko jedno zdanie: niech was Bóg błogosławi, bo z Nim wszystko jest możliwe. Bez Niego nic wam się nie uda. Zaraz potem przyszło mi na myśl, że skoro dopuściłeś do tego, aby tych dwoje stanęło na ślubnym kobiercu, musisz mieć jakiś plan. Ale czy oni pójdą za Twoim głosem? Pismo Święte mówi: „Co Bóg złączy, człowiek niech nie rozdziela”. Niech, zatem tak będzie.
          Ten dzień był dla mnie ekscytujący również z innego powodu. Podczas tej uroczystości miałam poznać człowieka towarzyszącego mi w pisaniu tego dziennika praktycznie od początku jego istnienia. Nie zawiodłam się na tym, co zobaczyłam, czego doświadczyłam, co było mi dane przeżyć. Wiem, dzięki temu wszystkiemu, że tak naprawdę wszystko zależy od tego, do jakiego stopnia otworzymy się na świat, na ludzi, na Ciebie.
Poeta i ja
          W kościele przyszła mi na myśl jedna refleksja. Jedyny ślub, który mogłabym sobie wyobrazić, to śluby zakonne. I gdyby nie prawo kanoniczne, które w zdecydowany sposób mi tego zabrania, stanęłabym przed Tobą i oficjalnie oddałabym Tobie życie. Tobie jedynemu, bo Ty nigdy nie zawodzisz.
-Mały Książę-

6 komentarzy:

  1. to prawdziwy zaszczyt być Twoim przyjacielem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Ci życze , abyś przeżyła takie chwile jak twoi przyjaciele . Zawsze piszesz miedzy wierszami ale to takie twoje .Kochaj zawsze i pamiętaj o tych co o Tobie Pamiętają. Pozdrawiam Ciebie i twój uśmiech promienisty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten piekny post jest dowodem na to, że Ona istnieje. Miłość. Też niedawno o niej pisałam u siebie, ale w trochę innym kontekście. Niech wiecznie bedzie z nami. Ludźmi. I niech każdy jej doświadcza. Ona ma różne oblicza. Ale bez niej się umiera. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale czy oni dadzą sobie radę? Czy będą w stanie wziąć na siebie odpowiedzialność za siebie nawzajem? Bo w przypadku dwojga chorych ludzi jest to bardzo trudne. I może się tak stać tylko dzięki Twojej obecności. - tak jest zawsze, nie tylko w przypadku dwojga chorych ludzi. I właśnie oni mają przewagę nad innymi, bo im nawet nie wpadnie do głowy, iż mogliby iść bez Niego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja powiem tylko tyle, że jak się kocha tak naprawdę to nie widzi się żadnych ograniczeń! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem krótko w miłości ! Tylko tej naprawdę prawdziwej nie widać naszej niepełnosprawności ani żadnych innych wad jakie dostajemy od los. Tutaj najważniejsza jest tyko miłość! Nie warzenie czy jest na kolach czy też na nogach kochamy sercem anie nogami.
    A graniczenia i strach mamy w naszych głowach a nie sercach. Gratulacje kochani!!!

    OdpowiedzUsuń