środa, 1 października 2014

42.Bbliskość i czekolada


Najmilszy!
          Kolejny dzień przywitał mnie czymś kompletnie nieznanym, nieprzewidywalnym. A wczoraj było tak dobrze, kiedy ktoś, komu zaufałam, podawał mi gorącą kawę. Poznaję nowy rodzaj bliskości, którego do tej pory nie znałam, a może tylko nie pozwalałam sobie na niego. Wspólnie zjedzona czekolada smakowała jak najbardziej
wykwintne danie. Szkoda tylko, że nikt nie zdawał sobie sprawy, czym ono dla nas jest. Dla dwojga niepełnosprawnych, bliskich sobie ludzi, którzy nagle odkryli swoją obecność, która przecież jest z pozoru oczywista. Dzisiaj wszystko jest inaczej. Świat sprawia wrażenie trudniejszego. Zupełnie tak, jakby nagle zapanował nad nim trudny do opanowania bałagan. Tylko czy ja go sama posprzątam, Boże? Bez Twojej pomocy i bez pomocy wielu ludzi chyba mi się to nie uda. Ale wiem, że najwięcej teraz zależy od mojego podejścia do tego problemu. Nie będę wtajemniczać wszystkich, o co chodzi, bo nie widzę takiej potrzeby. Chciałabym jedynie dać ludziom lekcję, która mówiłaby o tym, że nawet z największego cierpienia można czerpać radość. Nie wiem jak będzie, ale wiem, że chcę brać z życia jak najwięcej.
-Mały Książę-

4 komentarze: