czwartek, 2 października 2014

43. Ocalić od zapomnienia...


Najmilszy!
          Zupełnie nie wiem, jak to się stało, ale mimo tego, że fizycznie nie jestem w stanie samodzielnie pisać, to mogłabym przekazywać Tobie myśli codziennie. Najlepiej, aby działo się to z godzinową dokładnością…
Gdy byłam na rekolekcjach, często słyszałam zdanie, że należy się odciąć od
przeszłości, od tego, co złe, niedobre. Nie zgadzam się z tym. Choć długie lata mi zajęło, aby spostrzec, o co w tym tak naprawdę chodzi. Nie chcę zapomnieć tej przeszłości, bo stała się ona częścią mnie. Pamiętam, jak bardzo chciałam zamknąć za sobą żelazne drzwi życia. Raz nawet dosięgnęłam klamki. Lecz gdy ją nacisnęłam, ktoś gwałtownie pociągnął mnie za ramię. Byłam zła na Ciebie, Panie, że nie pozwoliłeś mi odejść, choć tak naprawdę nie wiem, czy już wtedy byłeś mi tak bliski? Chyba nie. To przyszło później. Później zaczęłam traktować życie, jako nagrodę od Ciebie. Jako coś, co należy wykorzystać we właściwy sposób. Przeszłość pomaga mi w dobrym przeżywaniu teraźniejszości. A może i przyszłości? Nie chodzi o to, by zapomnieć. A nawet nie należy spychać swoich własnych wspomnień, przeżyć, emocji pod metaforyczny dywan. Chodzi o to, że trzeba swoje porażki przekształcać w coś dobrego. Ale to nie stanie się od razu. Wiem, że ten dziennik czyta wiele osób niepełnosprawnych fizycznie, albo z zaburzeniami psychicznymi. Ci drudzy nie mają umiejętności odcinania się od przeszłości, a jeśli uda im się to wypracować, to kosztuje ich to znacznie więcej, niż przeciętnego człowieka. Ja też nie potrafię… Nie wstydzę się swojej nadwrażliwości, a Wy?
-Mały Książę-

5 komentarzy:

  1. Ludzie w podeszłym wieku nade wszystko żyją wspomnieniami i dobrze jest, gdy mogą powiedzieć, że coś wnieśli w czyjeś życie. Gdyby nie te wspomnienia życie przygniotłoby ich ich własną niemocą. Mam więc i inny przykład, że z tym oglądaniem się wstecz, to tak totalnie źle. Źle jest wtedy, gdy to paraliżuje na dziś; jeśli jednak otwiera na to dziś, to wszystko jest w jak najlepszym porządku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stefan 5 października 2014r.5 października 2014 12:46

    Przeszłość-teraźniejszość-przyszłość.
    To co było,minęło.Tego nie zmienisz,ale też nie jest możliwym czasem,aby zapomnieć.Myślę,że nie można żyć wspomnieniami,rozpamiętywać je.Jeżeli popełniłem wiele zła w przeszłości, to najlepszym sposobem na rozliczenie się z tą przeszłością jest Sakrament Pokuty. I po odejściu od kratek konfesjonału uwierzyć w Miłosierdzie Boże i nie wracać do tego co było. Jezu,ufam Tobie, ufam Twemu Miłosierdziu.A jeżeli w przeszłości wyrządzono mi krzywdę- nie potrafię tego zapomnieć i to jest normalne. Ale pomimo tego,że z pamięci tego się nie da usunąć, muszę wybaczyć. "I odpuść nam nasze winy..."
    Myślę,że najważniejsze to żyć obecną chwilą.Tu i teraz do mnie należy i ważne to co robię teraz,w tej chwili,dzisiaj.
    A przyszłość? Przyszłość to mój cel,do którego dążę.To zbawienie,wieczne szczęście jakie mi Pan ofiaruje poprzez swoje Miłosierdzie.Czy potrafię to przyjąć?Muszę tak żyć codziennie teraźniejszością,aby to było możliwe.
    Czasem ludzie mówią,że w życiu najważniejsze zdrowie. A dla mnie najważniejsza jest wiara. Jeżeli będę miał wiarę, jeżeli ją będę pogłębiał we współpracy z Panem, to moje życie teraźniejszością zawsze bedzie podporządkowane Bogu. Jeżeli Bóg na pierwszym miejscu,to wszystko inne będzie na właściwym miejscu.

    OdpowiedzUsuń