czwartek, 18 grudnia 2014

54 Kalejdoskop uczuć



16.12.,2014
Najukochańszy
Mija rok, od kiedy postawiłeś na mojej drodze Promyczka. Sama nigdy nie wymyśliłabym takiego scenariusza. Nie mam takiej wyobraźni jak Ty Panie. Bo przecież znałeś moje imię, mim ktokolwiek planował moje narodziny. Każdy dzień, każda godzina minuta, a nawet sekunda mojej egzystencji, jest przez Ciebie skrupulatnie przemyślana i wypełniona.
 Stworzyłeś nas ludzi na swoje podobieństwo. Chyba zbyt często zapominamy o dwóch prostych prawdach. Po pierwsze, żadna istota ludzka żyjąca na ziemi, nie jest
doskonała, a skoro brak nam Twej Boskiej nieomylności, musimy pozwolić sobie na popełnianie błędów, wynikających z człowieczeństwa po drugie zaś, nie mamy prawa żądać od nikogo, by żył w poczuciu winy, za poważne przewinienia swoich bliskich, ale po kolei…
W ciągu roku budowania relacji z Promyczkiem uświadomiłam sobie, jak bardzo wiele informacji, można przekazać sobie wzajemnie, za pomocą zmysłu, tak często zapomnianego, lekceważonego, zbyt często sprowadzanego wyłącznie do zachowań seksualnych….
Dotyk. Na początku naszej drogi do wzajemnego poznania budził strach. Minęło sporo czasu, nim zaczęłam przekonywać do tej formy bliskości. Gdy byłam dzieckiem, kojarzył mi się głównie z bólem wynikającym z rehabilitacji, będącą jedyną szansą na to, bym w dorosłym życiu mogła być samodzielna. O tym marzy każdy rodzic dziecka niepełnosprawnego, czyż nie?
Mijał czas, ból, który powodował dotyk, powolutku ustępował miejsca frustracji. Tamto jego doświadczanie było gwałtowne, bolesne i po prostu straszne. Czasem zamykał usta, odbierał zdolność mówienia, bądź ograniczając ją do podstawowych zwrotów. Na długo…
To wraca w chwilach zdenerwowania…
Jezusku mój, byłam do niej tak podobna. Do tej piętnastoletniej dziewczyny, więcej przekazującej gestami, niż słowem?
W jakiś sposób kocham..
Tylko skąd to się bierze…
Gdzie jest granica?
Daj mi dar światła, Panie mój....
                                                                                                                               - Mały książę –

6 komentarzy:

  1. To prawda,że dotyk pomaga.Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy trochę inne podejście do religii, to wiesz ale...pewne rzeczy jak widać, są nam po prostu pisane. Muszą się wręcz zdarzyć. I dobrze, że się dzieją.
    I tak, ten dotyk o którym pisałam...daje przecież tak wiele!

    OdpowiedzUsuń
  3. Adresatki "Listów o miłości" nigdy nie dotknąłem choćby koniuszkiem palca... Bardzo mi tego brakuje. Dotykiem można bardzo wiele wyrazić...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja uważam że dotyk to magia która jest w stanie uleczyć zbolałe serce ...
    dla mnie dotyk to cudne odczucie ...
    gorąco pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, że przez dotyk możemy wyrazić więcej niż w słowach i moim zdaniem to jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciepły dotyk to samo sedno dobrych relacji! :)

    OdpowiedzUsuń