sobota, 3 stycznia 2015

55. O cudzych krzyżach i białym misiu



Najdroższy!
          Dotykam czegoś, co dla wielu osób niepełnosprawnych jest nieosiągalne, a może boją się przyznać do tego rodzaju pragnienia, tęsknoty za czymś, co nie będzie proste, co nie ma jednorodnego koloru. Ale czasem warto zaryzykować, czyż nie?
          Pamiętam tamtą noc, pozornie nieróżniącą się od innych. Nie spałam i dobrze wiedziałam, że nie zasnę, póki nie zaśnie ktoś, kto leży obok mnie. Wydawało mi się to tak oczywiste, jak gwiazdy święcące na niebie i oświecające drogę. Nie wiem, skąd wzięły się w moim sercu tego rodzaju uczucia. Takie pokłady cierpliwości, miłości, czułości. Wydają się one być nieograniczone.
*
          „Chcesz herbaty?”- pytasz, wchodząc do mojego pokoju. Mam wrażenie, że odpowiedź jest dla Ciebie oczywista. Siadasz na krześle z dwoma kubkami gorącej herbaty. Do jednego z nich wkładasz słomkę, która zaraz znajdzie się w moich ustach. „Wiesz, Myszko, proszę Cię tylko o jedno. Nie rób nic, co przekracza Twoje możliwości.” „Nie robię.”- mówię cicho, choć wiem, ze tego rodzaju odpowiedź nie będzie wystarczająca. „Tylko wiesz, Przyjacielu, są pewnego rodzaju instynkty, z
którymi chyba nie mogę walczyć.” Uśmiecham się do człowieka siedzącego naprzeciwko mnie, mimo tego, że oboje wiemy, iż oddycha mi się bardzo trudno. A na pewno nie jest nam obojgu do śmiechu. „Wszystko wiem, tylko wiesz, do czego prowadzi branie na siebie za dużych krzyży, które wcale do Ciebie nie należą.” „To nie krzyż, zrozum to wreszcie.”- mówię z odrobiną rozdrażnienia, choć wiem, że przez każde słowo przemawia troska o mnie. „Czy Ty mógłbyś tak się o mnie nie  bać?”  W odpowiedzi usłyszałam tylko głębokie westchnienie zdające się mówić więcej niż wiele słów. „Czy ja kiedyś byłam takim ciężarem?”- pytam po chwili milczenia. „Ty? Nigdy.” „No właśnie”- mówię, znowu się uśmiechając. „A często sprowadzam na Ciebie kłopoty.” Oboje wybuchamy śmiechem. Bo przecież czasem warto postępować według swojego własnego sumienia, a nie tak, jak jest z góry zaplanowane.
Jedyny mój, chcę podziękować Ci za tę sytuację. Zdaję sobie sprawę, iż sama nie wymyśliłabym jej dla siebie. Mówiłam Ci to już setki razy, prowadząc ten dziennik. Ale proszę Cię jeszcze raz, weź moje życie i uczyń z nim, co tylko chcesz.
-Mały Książę-
          P.S Widział ktoś białego misia?

12 komentarzy:

  1. Zawsze kiedy tu wpadam to wychodzę z dobrymi przemyśleniami. ...biały miś to moje dzieciństwo. ..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale proszę Cię jeszcze raz, weź moje życie i uczyń z nim, co tylko chcesz. - ile osób czyni to tylko deklaratywnie, a Ty do końca prawdziwie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy ma w życiu takie pragnienia drugiej osoby,która byłaby blisko, którą można by przytulić...To nic złego. Jeśli będzie się bardzo wierzyło w to,że one mogą się spełnić to się spełnią. To taka teoria Einsteina. Mądry facet.

    OdpowiedzUsuń
  4. Biały mis jest też u mnie...I znowu cieplej na sercu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Biały MIś jest każdemu potrzebny....milo wpaść do Ciebie ....mozna się zatrzymać, zadumać...pozdrawiam,Jola

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam kilka LISTÓW i postanowiłam, że będę Cię odwiedzać. Może poznam Cię bliżej, a na pewno wiele się od Ciebie nauczę. Dziękuję za wizytę u mnie i zapraszam znów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominuję cię do nagrody Liebster Award za dobrze wykonaną pracę na blogu! Serdecznie gratuluję i życzę dobrego roku 2015:)) Zerknij pod poniższy link i odpowiedz na moje pytania w komentarzu pod moim najnowszym wpisem:)) oraz U SIEBIE NA BLOGU:)) Pozdrawiam serdecznie. A link jest tutaj: http://namarginesiezycia.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli to nie krzyż, czyli nie przygniata Cię ani bardzo nie unieszczęśliwia, to okej. Ale i tak fajnie mieć kogoś, kto się o nas troszczy i czasem martwi tym, co robimy albo czego nie robimy.
    Mam misia w kolorze miodu. Może być? :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze jest mieć świadomość, że ktoś się o nas martwi i chce się o nas troszczyć, nawet jeżeli czasami jest to zbytnia troska.

    OdpowiedzUsuń
  10. Biały Miś to dla mnie ktoś ywjątkowy. Ktoś, kto o mnie dba, kto się mną opiekuje, kto czuwa przy mnie. Podczas zmagania się z tymi złymi sytuacjami, taki ktoś jest baardzo potrzebny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Drugi człowiek nigdy nie jest ciężarem jeśli po prostu, szczerze chcemy z nim być. Drugi człowiek to dar:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka dni temu nie mogłam zrozumieć twojego posta. Teraz czytam go już drugi raz. Tym razem potrafię chyba zrozumieć go. Bóg każdego stworzył w jakimś celu. Nie bez powodu istniejemy my wszyscy. Każdy z nas tworzy poszczególną historię. A ludzie potrzebują bliskości, dlatego nie mogą być dla kimś ciężarem. :)

    OdpowiedzUsuń