środa, 11 lutego 2015

61.O otwieraniu serc i paru innych rzeczach



11.02.2015
Najdroższy!
          Jak już Czytelnicy tego bloga zdążyli się zorientować, moja przeszłość kryje w sobie wiele tajemnic, nie odkrytych zakamarków. Dzisiaj postaram się otworzyć przed nimi kolejne drzwi z zardzewiałą kłódką. Zardzewiałą pod wpływem braku zainteresowania i może też uśpienia w sobie pewnych instynktów, wciąż we mnie drzemiących.
          Kilka dni temu widziałam się ze swoją nauczycielką języka polskiego z czasu, w którym uczęszczałam do liceum. Nie był to łatwy dla mnie okres, i pod względem naukowym, i pod względem psychicznym, bo wciąż zwiększająca się świadomość choroby niepostrzeżenie budowała we mnie wciąż nowe mury i zahamowania, o których tak naprawdę wiedzieli tylko nieliczni. A może po prostu nieliczni chcieli?
          Wówczas miałam poczucie, że spadam z jakiejś wielkiej trampoliny, huśtawki,
lub czegoś podobnego. Moja świadomość, a może raczej psychika, funkcjonowały na zasadzie kolejki górskiej, nie mającej zakończenia. Powiecie mi zaraz pewnie, że wiek dojrzewania jest burzliwy dla każdego człowieka. Ja jednak mam wrażenie, że mój stan psychiczny wpłynął na przeżywanie okresu dojrzewania. Bez wątpienia był on bardziej intensywny i nieprzewidywalny niż u osoby zdrowej.
          Kobieta, o której chcę wam teraz opowiedzieć, była nie tylko moją nauczycielką polskiego, ale i dyrektorką szkoły, do której, jak się okazało, miałam olbrzymie szczęście uczęszczać. Kobieta ta przez swoje podejście pedagogiczne pokazywała mi, że jednym z najważniejszych aspektów komunikacji jest rozmowa, będąca nieraz trudnym doświadczeniem dla wszystkich jej uczestników. Rozmowa była nieodzownym elementem naszych spotkań i nie zawsze dotyczyła ona zagadnień związanych z przedmiotem. Starałyśmy się szukać rozwiązań akceptowalnych społecznie. Nauczyła mnie na przykład, że gdy jestem smutna, nie zawsze muszę brać do ręki ostry przedmiot. Czasem wystarczy po prostu napisać kilka wyrazów, zdań, a może nawet wiersz. Przyznaję z ręką na sercu, iż nie przełamała do końca oporu, z jakim miała do czynienia. Ale zrobiła otwór w murze, który później został przez innych ludzi kompletnie zburzony.
                    Gdy kilka dni temu wracałyśmy do wspomnień, otwierając kolejne zakamarki naszych serc, przypominając sobie kolejne szczegóły naszej znajomości, doszłam do wniosku, że każdy człowiek, nawet ten najbardziej srogi i nieprzewidywalny, bo taka była na początku moja polonistka, może się zmienić i przekroczyć granice, o które wcześniej sam by siebie nie podejrzewał.
          Na początku naszej przygody bardzo bała się mojej niepełnosprawności. Później
wciągała mnie we wszystkie uroczystości szkolne, w jakie tylko mogła. W tak zwanym międzyczasie zaczęłam mieć problemy z historią, które mogły mieć wpływ na późniejsze wyniki mojego egzaminu maturalnego. Sam fakt, że uwierzyła w moją wersję wydarzeń i pomogła mi zmienić nauczyciela w środku roku szkolnego, pokazał mi, jak bardzo ludzie potrafią się zmieniać.
          Nasza przygoda posunęła się tak daleko, iż poruszając się na wózku inwalidzkim, mogłam zatańczyć poloneza. Poczuć się jak kolorowy motyl na tle innych uczniów. Bo przecież taniec ani żaden inny rodzaj twórczości nie ma ustalonych granic. To tylko ludzie je sobie narzucają.
          Ukochany, chciałabym podziękować Ci, po raz nie wiem już który, za ludzi, których nieprzerwanie stawiasz na mojej drodze. Dziś wiem, że to oni są sensem mojego życia.

-Mały Książę-

7 komentarzy:

  1. każdy człowiek, może się zmienić i przekroczyć granice, o które wcześniej sam by siebie nie podejrzewał - no i okazuje się również, że to Pan Ciebie stawia na innych drodze, by to oni mogli przekroczyć te granice.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za odwiedziny.
    Życzę Ci wszystkiego tego, co przyniesie Ci radość w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tacy nauczyciele to prawdziwy skarb. Są nie tylko nauczycielami danego przedmiotu, ale również życia. I pojawia się kolejny, fajny aspekt - stajemy się również nauczycielami dla siebie nawzajem.

    OdpowiedzUsuń
  4. nauczyciel dobry który ma podejście do uczniów i do ich serc i uczy czynić dobrze to ktoś który niejako wpływa na nasze dalsze czyny w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. życzę Ci takich Osób wciąz obok
    I ściskam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy człowiek,jeżeli tylko zechce,może coś w sobie zmienić,naprawić błędy,nauczyć się czegoś nowego.Jesteśmy wędrowcami,a na naszej drodze jest wiele drogowskazów,trzeba tylko je czytać.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń