sobota, 23 lipca 2016

86. W drodze do Ciebie...



17.07.2016
Jedyny!
Pierwsze dni lipca pomalowałeś dla mnie skrajnościami. Były łzy zdające się nie mieć końca. Nie mogę i nie chcę mieć ich sobie za złe, bo każdy człowiek ma granice wytrzymałości i odporności na fakt chowania się kogoś za kurtyną słownej agresji widocznej tak naprawdę tylko dla mnie…

          Siedziałam więc na huśtawce cudzych emocji, z dnia ma dzień stawały się moimi.
          To bardzo bolało, czasem nie tylko psychicznie…
          Ale przecież właśnie przez takie sytuacje, można najlepiej poznać Ciebie, Twoją siłę i potęgę. Gdy stoi się gdzieś na skraju swoich możliwości, głównie chodzi mi tu o psychikę faktycznie widzi się bardzo jaskrawo, trudno jest wtedy odróżnić dobro od zła, przyjaciół od wrogów, czerń od bieli, Jezu mój, jak trudno…
          Przychodzi wtedy moment, gdy w tym całym natłoku myśli i doświadczeń jesteś jedyną pewnością, bo nie pozwoliłeś na to bez przyczyny, prawda?
          Dawałeś silę na to, by brnąć dalej i skończyć to, na co się zdecydowałam…
          I szukałam, a może robiłyśmy to obie, małych radości, którymi wypełniałam swoje serce, w nadziei, ze starczy ich do końca…
          Na bardziej lub mniej sensowne rozmowy…
          Na odpowiednią dozę dystansu, stanowczości i cierpliwości…
Bo przecież bywało radośnie. Tak radośnie, że do granic możliwości..
          Bo był ktoś, kto mniej albo bardziej jawnie, ocierał z policzków najgorsze łzy bezsilności…
Realnie cię czułam…
- Mały książę –

12 komentarzy:

  1. Gdyby łzy nie były nam potrzebne, to Pan nie wyposażyłby nas w gruczoły łzowe. A gdyby były nam potrzebne tylko w celach fizjologicznych, to nie byłyby w stanie wytworzyć potoku łez.
    Skoro potrafią taki potok wytworzyć, to jest to nam po prostu potrzebne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że cudownym jest, kiedy można płakać 😢 wielu ma takie blokady że łza 😪 jest uprawnionym darem

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznanie się do chwili słabości to umiejętność dojrzałego człowieka. Szacunek dla Ciebie. Wspaniale piszesz o emocjach.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Siedziałam więc na huśtawce cudzych emocji, z dnia ma dzień stawały się moimi" - piękne! Masz wspaniały styl, przyjemnie się czyta Twoje teksty. I bardzo wzruszająco piszesz o emocjach, to obecnie rzadko spotykane.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Twoje rozważania. One wspomagają innych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomniał mi się taki cytat: "Ludzie płaczą nie dlatego że są słabi. Oni pałaczą, bo byli silni zbyt długi czas."
    Myślę, że czasem łzy są nam potrzebne. Są oznaką naszego człowieczeństwa, że jesteśmy tylko - kiedy są to bolesne łzy - ludźmi . i aż ludźmi, kiedy są to łzy wzruszenia.
    Piękny post, pozdrwaiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że zostawiłaś komentarz u mnie na blogu, dzięki czemu ja trafiłam na Twojego. Zaskakujące jest to, że obecnie życie samo pcha mnie w stronę miłosierdzia. Niedawno w moje ręce trafił "Dzienniczek" siostry Faustyny, kazanie o miłosierdziu Bożym w kościele, obraz, i teraz Twój blog o takiej nazwie. Czuję, że to dobrze, że tu trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bywają łzy smutku, bywają i radości. Czasem jedne nie mogą żyć bez drugich...

    OdpowiedzUsuń
  9. normalnie ciarki na ciele po przeczytaniu.... wiem co powinnam zrobić Dzięki Tobie mam nadzieję że to nie chwilowe że będę trwała w postanowieniu....

    OdpowiedzUsuń
  10. Elu, tyle w tych tekstach szczerości, i tyle wiary... Paradoksalnie, pisząc o łzach i słabości, dajesz siłę, którą w Tobie podziwiam. Przytulam Cię mocno!
    M.

    OdpowiedzUsuń